Ząb za zębem, idą zęby, ząbki. I krzyczą!

No idą i idą. Jeden nawet wyszedł. W końcu. Przebił się 2 tygodnie temu. Wzruszona byłam, ucieszona… Było ciężko. Tak sądziłam. Kilka nocek słabo przespanych. Trochę marudzenia. Chyba stan podgorączkowy ze dwa razy. I oczywiście komentarze doradców wokół: – teraz to już pójdzie z górki. Naiwniacy! Uwaga! Nadchodzi drugi ząb. Ząbek. Taka maleńka kość. Kostunia. […]

Zabrać i dać sobie.

Nadeszła jesień. Za chwilę miną trzy miesiące odkąd wydarzył się cud. Każdego dnia nie mogę się nadziwić jak czas ucieka. Z każdym dniem uświadamiam sobie, że jestem już prawdziwą mamą. U nas ogólnie dobrze. Nikodem rośnie, waży już 6400g, dużo się śmieje, dużo głuży, potrafi piszczeć – cudowny dźwięk! Po podaniu paluszków próbuje podnieść plecki. […]