Więc popatrz… jest raj.

Jestem mamą dwóch chłopców: Okruszka i Tuptusia. Pierwszego urodziłam… dla Nieba. Serce mi pęka na samo wspomnienie… dziś jednak wiem, że czasu nie da się cofnąć… czasu, który choć pomału – koi rany, czasu który nieubłaganie biegnie. Od 25 czerwca 2014 r… od godz 7:21 jestem też mamą Nikodema – Tuptusia – mojego ziemskiego syna. […]

Remontowo, puchnąco, czyli o końcóweczce.

Torba spakowana, ubranka poprane i poprasowane (widok prawie dwumetrowego męża wieszającego 3centymetrowe skarpeteczki – bezcenny), paczka maleńkich pampersów leży obok łóżka, kosmetyki do pielęgnacji w kartonie… Tak – wyprawka niemal cała zrobiona… Nawet wózek zamówiony. Tako Dalga Classic – zakochałam się w nim, choć oglądałam wózki bardziej… nowoczesne. Na pierwszy spacer pewnie wybierzemy się do […]

Uciekający entuzjazm

Dziś nie będzie do końca pozytywnie. Może dlatego, że to już 35 tydzień i zaczyna się etap „zmęczenia ciążą”? Myślałam, że to jakaś bajka. Coś w tym chyba jednak jest. Jestem strasznie niewyspana. Z powodu niesamowicie dokuczliwej zgagi zasnęłam po 3 nad ranem. Do tego skończyły mi się migdały, które ostatnio pochłaniałam garściami. Pobolewają mnie […]

Historia body r. 56, czyli syndrom „wicia gniazda”…

No i stało się! Zrobiłam to! To na co miałam taką wielką ochotę od 3 badań prenatalnych… Kupiłam. Już są. Leżą póki co zachomikowane, dziesiątki razy dotykane i przytulane… maleńkie, słodkie body z długim rękawkiem w rozm. 56… Kolejny namacalny dowód, że niecierpliwie czekam na nasz Cud… Zakupione wczoraj 27 kwietnia, pragnę zapamiętać tą datę. […]

Serduszkowe zachcianki

Godzina 22:00 wygrzebuję się z łóżka po obejrzeniu kolejnego odcinka „Przyjaciółek”. Dreptam do kuchni, a tam… mąż spełniający wieczorną zachciankę swojej ciężarnej żony – drop scones. Małżonkowi oczywiście towarzyszy laptop – gra przecież jego Juventus z… pytałam wczoraj dwa razy, ale i tak nie zapamiętałam – kolejny dowód na to, że oddaję swoje szare komórki […]

Witając wiosnę

Zastanawiając się, jak zacząć spojrzałam w prawy górny róg monitora, a tam blogowe zapytanie „jak się masz, Kropka?”. Jak się mam? Siedzę w rozkroku, bo już mi niewygodnie ze złączonymi kolanami, męczy mnie zgaga, boli kość ogonowa, ale mogę śmiało stwierdzić, że czuję się… dobrze. Na prawdę dobrze. Balkon otwarty, Słońce zagląda, piję herbatkę… piszę […]

III trymestr, czyli spotkanie przeszłości z przyszłością

W piątek rozpoczął się 27 tydzień ciąży, czyli wg tych wszystkich książek i artykułów III trymestr. Wciąż nie wierzę, że dotrwałam. Nadal wydaje mi się to czymś abstrakcyjnym mimo, że Nikoś kopie w brzuszku coraz mocniej. Nie wiem, czy to za sprawą mijającego czasu, czy ostatniego zdrowego usg, ale uległam wewnętrznemu instynktowi i nie ma […]

Znów te łezki…

Chciałam już wczoraj „na gorąco” pisać, ale po chwili namysłu postanowiłam poczekać i pozwolić nieco emocjom opaść. Odwiedziliśmy wczoraj naszego doktorka. Myślałam, że będziemy z Tuptusiem sami, ale na szczęście mąż zdążył dojechać… Od rana miałam mieszane uczucia. Niby nic złego nie przeczuwałam, jednak ten stres gdzieś tam siedział, co pokazywał mój ciśnieniomierz. Wizyta była […]

Hormony malinowo – czekoladowe

Na początku ciąży sądziłam, że skoro przeżyłam poród Okruszka… bolesny fizycznie i psychicznie… to jeżeli dotrwam do porodu Tuptusia… będzie on „pestką”. Nadal staram się tak myśleć. Mimo to, kilka dni temu przeżyłam atak paniki. Przypomniałam sobie, że Okruszek był… okruszkiem. Tuptuś natomiast będzie… zapewne ponad 3 kg dzieckiem, które z kolei będzie musiało przejść […]