A my wciąż żyjemy.

Nie wierzę, że minął kolejny rok. Jeszcze jeden. Bez niego. Bez Okruszka. Czwarty. A my wciąż żyjemy. Przestałam pisać, ponieważ zauważyłam, że przeżywanie tego kolejny raz i kolejny i kolejny nie sprawia już, że czuję się lepiej. Przez pierwszy rok płakałam po kilka razy dziennie, potem raz dziennie wieczorem, gdy nie mogłam spać, gdy wszystko […]

Na brzegu łóżka.

W naszej sypialni stoi łóżko. Lubię je. Jest takie, jakie zawsze chciałam. Z wezgłowiem, duże, szerokie. Docelowo miały na nim skakać nasze dzieci. Jak w tamtej reklamie. Wiecie o co chodzi. Każdy zna takie reklamy. Szczęśliwa rodzina i dzieci skaczące po łóżku w jasny, niedzielny poranek. Zawsze chciałam mieć dzieci. I mam. Dwójkę. Dwóch chłopczyków. […]

Październikowa kołysanka.

Nareszcie się skończył. Październik. Zabiegany, tak niesamowicie. Zadumany, spokojny i smutny jednocześnie. Choć było w nim kilka wybuchów gniewu. Jakżeby inaczej… prawda? Skończył się wizytą na cmentarzu. Wszystko tam się kończy. Z pustką w głowie przechodzę obok kwater. Tych najmniejszych. 15 października na niektórych dostrzegłam świeże kwiaty. Na jednym, u rocznego Piotrusia siedział malutki miś. […]

27 lat. Widzialna mama.

Jutro sobota. 23 maja. Moje urodziny. Ktoś zadzwoni, ktoś napisze sms, ktoś na Facebooku skrobnie… Ktoś przyjdzie. Będą życzenia i uśmiechy. Siedzę i zastanawiam się co osiągnęłam w te 27 lat. Nauczyłam się chodzić, mówić, pisać, czytać, pokończyłam szkoły, straciłam przyjaciela. Ukończyłam studia, zdobyłam pracę. Nie wymarzoną, ale w miarę w porządku. Zostałam żoną. Miałam […]

Pierwszy list do Okruszka.

Dwa lata. Dwa. Lata. B. Leśmian – Urszula Kochanowska „Gdy po śmierci w niebiosów przybyłam pustkowie, Bóg długo patrzał na mnie i głaskał po głowie.  ”Zbliż się do mnie, Urszulo! Poglądasz, jak żywa… Zrobię dla cię, co zechcesz, byś była szczęśliwa.”  ”Zrób tak, Boże – szepnęłam – by w nieb Twoich krasie Wszystko było tak […]

O cieple świec.

Oglądałam wczoraj kolejny odcinek serialu „Chirurdzy” i aż mnie zmroziło. Wróciły wspomnienia… Jedna z głównych postaci stoczyła walkę sama ze sobą… podobnie jak my… prawie dwa lata temu. Nie wierzę, że to już (dopiero) dwa lata. Nieco inna sytuacja, ale dziecko… 24 tydzień… choroba letalna. Żałuję tylko, że z nami nie obeszli się wtedy tak […]

„Niczego więcej nie chcę, tylko…

żywego, zdrowego dziecka.” Tak właśnie pisałam dokładnie rok temu. Zamykałam tak bardzo smutny dla nas rok 2013 i z nadzieją pod sercem wchodziłam w 2014. Nadzieja zwyciężyła, doczekałam się, doczekaliśmy się – wszyscy. Ja, mąż, rodzice, dziadkowie… Pojawił się Nikodem, nasz maleńki, wspaniały cud i wywrócił nasze życie do góry nogami. Ten rok był najwspanialszym […]

Taki… dzień dziecka.

W tym miesiącu mija pierwsza rocznica mojego bloga. Cieszę się, że nadal piszę. Już nie tak często z racji braku czasu, ale jednak. Pamiętam dokładnie co zainspirowało mnie do pisania. Potrzeba wyżalenia się, wyrzucenia z siebie wszystkich negatywnych, smutnych uczuć. Ale również pewien zwykły… niezwykły dzień. 15 października. Wisława Szymborska „Bagaż powrotny” Kwatera małych grobów […]

A teraz śpij…

Dziś troszkę inaczej. Nie o Tuptusiu, choć mogłabym. W Internecie zawrzało. Na Facebooku zawrzało. A mi się serce kraje. Chodzi mi oczywiście o tych rodziców, którzy urządzili sobie sesję zdjęciową w szpitalu ze zmarłą córeczką i zamieścili zdjęcia na portalu społecznościowym. Hejterzy mają teraz na kim się wyżyć. Czy słusznie? Przeczytałam wczoraj wieczorem naprędce siedząc […]