Spacerowo.

Ostatnio było trochę smutno u mnie. U nas. Coś tam jednak na naszej planecie się odwróciło i znów jest dobrze. Z moim nastrojem też. Co mnie oczywiście cieszy. Mimo też, że jest w porządku nadal nurtuje mnie jeden temat. Spacerowy.

Zarówno ja, jak i mój małżonek należymy do rodziców pracująco – biegających, pełnoetatowych, do których nadgodziny lepią się jak rzep do psiego ogona Nikoś nie jest ostatnio często na dworze. W mediach promuje się teraz postulat, żeby dziecko koniecznie hartować, deszcz nie deszcz, śnieg czy słońce – przewietrzyć się trzeba. Też wychodziłam z tego założenia będąc w ciąży. Wyobrażałam sobie jak to każdego dnia będziemy się ubierali i szli na spacerek. Niestety obecne życie codzienne boleśnie weryfikuje moje pierwotne postanowienia. Wracam do domu jest 17:30. Szybki obiad i mamy 18:30. Chwila moment Tuptuś siedzi w wannie, potem butla, spać, dobranoc, pozamiatane.

Oczywistym jest nasunięcie się teraz pytania: a co Tuptuś robi do mojego powrotu? Maluchem zajmuje się w 90% moja mama, która od kilku tygodni walczy z boleściami kręgosłupa, nie może dźwigać, rehabilitacja przynosi marne efekty, noszony dziennie pas ortopedyczny także. Nie wymagam zatem od niej aby dźwigała małego z 4 piętra. I tak sobie walczę co jakiś czas z wyrzutami sumienia. Pozostają nam weekendy, z których czerpiemy ile możemy. I jeden dzień w tygodniu gdy Nikoś jest u drugiej babci, która z nim pójdzie na spacer pod warunkiem, że nie pada. Nie wiem co o tym myśleć. Mam znajome, które wychodzą w deszcz. Mam i takie, które w niepogodę się nie ruszą z malcem. I bądź tu mądrą.

Póki co – chodzimy, gdy jest okazja. Ostatnio szukaliśmy kasztanów… Nikoś był zachwycony. Nie mogę się doczekać jego reakcji na śnieg :)

DSC_0211-2

 

 

Pozdrawiamy,
Nikoś i mama! :)

6 comments on “Spacerowo.

  1. Niecały miesiąc temu wróciłam z PL do UK i niestety pogoda Nas nie rozpieszcza. Odkąd tu jestem widziałam tylko raz słońce a tak to sztorm za sztormem. Wyjść się nie da bo głowę urywa ehh..Więc cały czas siedzimy z F w domu. Dobrze, że masz mamę, która Ci pomaga. Szybkiego powrotu do zdrowia dla mamy :-)

    1. Oh Beatko, dziś odkryłam Twój komentarz! Głupi, zapchany mój gmail. Co do sztormów to u nas dziś też mimo, że słońce to głowę chciało urwać. Nadal nie wiem co robić w takie dnie. Decydować się na spacer, czy nie. Też nadal rzadko wychodzimy. Mojej mamie się już poprawiło i ona stara się Nikosia co 2, 3 dzień zabrać na spacer chociaż na 30 minut przed nasz blok. Wiesz jednak jakie potrafią być nasze „zimy” – mokre i wietrzne :( Co do Waszej pogody to podziwiam Was, nie wiem czy potrafiłabym mieszkać w takim klimacie. Już nie mogę doczekać się wiosny i lata. Pozdrawiam ciepło i buziaki dla Filipka! :)

    1. Tak wszystko w porządku – dziękuję, że pytasz. Nikoś zdrowy i bardzo żywy :) Po prostu… Od jakiś 3 miesięcy mam problem z organizacją swojego czasu. W październiku ubiegłego roku wzięłam sobie na głowę 3 „projekty” w moim „własnym” życiu, takim poza byciem mamą i żoną i szczerze mówiąc nie mam czasu w tej chwili na bloga. Poświęcam im niemal każdy wieczór, a gdy robię sobie jakiś wolny to tylko po to by położyć się wcześniej spać. Jednakże nie zamierzam bloga porzucać. Jeszcze jakieś 2 miesiące harówki przede mną i znów będę miała czas na pisanie. Taką przynajmniej mam nadzieję.
      Pozdrawiam ciepło!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *