Październikowa kołysanka.

Nareszcie się skończył. Październik. Zabiegany, tak niesamowicie. Zadumany, spokojny i smutny jednocześnie. Choć było w nim kilka wybuchów gniewu. Jakżeby inaczej… prawda?

Skończył się wizytą na cmentarzu.
Wszystko tam się kończy.
Z pustką w głowie przechodzę obok kwater. Tych najmniejszych. 15 października na niektórych dostrzegłam świeże kwiaty. Na jednym, u rocznego Piotrusia siedział malutki miś.
Następnie idę powiedzieć przyjacielowi:
- powygłupiaj się proszę, z Kacperkiem. Bo jeszcze nie mogę. I choćbym chciała – nie mogę. Jeszcze nie. – Wiem, że zrobi to doskonale. Był śmieszkiem. I wariatem, z tych dobrych.

W końcu docieram do celu. By położyć zamówiony stroik. W białym koszyczku. Jesienny, z żołędziami, wstążką, białymi kwiatuszkami – musiały takie być – i aniołkiem. Maleńkim aniołkiem tulącym się do liści. Wśród tańczących wokół liści, ciepła świec, rozmów rodziny i ciekawości Tuptusia w modlitwie znów ucałowałam synka. Utuliłam i powiedziałam, że… kocham. I tęsknię. Tak bym chciała, tak bardzo bym chciała Cię z powrotem.

Wczoraj znalazłam innego aniołka. Ten jednak zostanie ze mną w domu. Jest wesoły, maleńki, taki jaki… miał być. Mój Okruszek.

WP_20151031_20_34_13_Pro

Październik skończył się,
Główkę wśród chmurek złóż,
zamknij Kacperku oczka swe,
smoczuś do do buzi włóż.

Niech sen spokojny otuli Cię,
kołderką z płatków niebiańskich róż,
Bozia synku utuli Cię,
ukołysze zaś siedem mórz.

We śnie  ja zaś zajrzę do Ciebie,
do piersi mocno – o tak – przytulę.
Włoski złote pogłaszczę w Twym niebie
różowe policzki delikatnie ucałuję.

I kołysankę śpiewać będę cichuteńko,
o domu,  o tacie, wesołym braciszku…
Ty zaś zasypiać będziesz leciusieńko,
W ramionach stęsknionej mamy, Okruszku.

Okruszkowi w Niebie  – mama
01.11.2015

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *