Cóż to był za urlop!

Urlop od wszystkiego. Od pisania tutaj także. To były moje ostatnie tygodnie na macierzyńskim. 10 sierpnia wracam do pracy na cały etat. Jeszcze nie wiem jak to przeżyję, staram się o tym nie myśleć, spędzać czas z Nikosiem – tak dużo jak się da.

Co u nas? Tuptuś – już teraz cała nasza familja tak mówi – skończył 13 miesięcy. Już prawie biega! Nie nadążam za nim. Sądziłam, że będzie lżej – jak zwykle. I jak zwykle nie jest, jest wręcz przeciwnie. I co chwilę powtarzam: „nununu” „nie wolno” i ogólnie jest tak… słodko gorzko ciężko. Jakoś tak. Maluch miewa swoje humorki. Potem przychodzi i mówi: mama. Wszystko przechodzi. Nie potrafię się na niego gniewać, a gdy zdarzy mi się na niego krzyknąć, to potem mam wyrzuty sumienia. Dziwne to całe macierzyństwo.

Ponadto wróciliśmy z urlopu. Jakich to my planów mieliśmy! Cały czas obstawialiśmy Teneryfę na początek października. Później jednak nasłuchałam się o wiatrach, o tym co się dzieje gdy dziecko się rozchoruje i nie można się z lekarzem dogadać, o temperaturach i w końcu o wydanych pieniądzach, całkiem sporych, a no nie oszukujmy się – urlop z dzieckiem to już taki nie do końca urlop wypoczynkowy. I stało się. Daliśmy szansę naszemu kochanemu Bałtykowi. Wybór padł na Ustkę. Pensjonat przyjemy, przystosowany dla dzieci, z placem zabaw i salą zabaw – w której Nikosiowi najbardziej przypadł do gustu… zabawkowy odkurzacz. Niesamowite w tym wszystkim były jego relacje z innymi dziećmi. Po śniadaniu chodziliśmy do owej sali i Nikoś z takim zaciekawieniem przyglądał się innym dzieciom. Oddawał bądź zabierał im zabawki – mały łobuz. Innym razem po prostu siedział i przestawiał drewniane puzzle. Taki cichy i skupiony. Miałam chwile żeby na prawdę na niego spojrzeć, pomyśleć, popodziwiać i wzruszać się.

A morze? Jego mina gdy pierwszego dnia wyszliśmy na plażę była po prostu bezcenna. Nie mam jej fotografii, chciałam zobaczyć ją jako mama, a nie foto-mama. Tuptuś otworzył szerzej oczy, usta i zamilkł. Taki przerażony przyglądał się tej ogromnej ilości wody i piasku. Pierwsze zetknięcie jego stóp z piaskiem też było wyzwaniem. Nagle okazało się, że chodzenie po nim nie jest takie łatwe. Spędziliśmy w Ustce 7 dni. Świętowaliśmy z mężem też 3 rocznicę ślubu. Przyjemnie było posiedzieć na plaży podczas Nikosiowej drzemki i po prostu przez chwilę nic nie robić.

Takie momenty teraz kolekcjonuję. Często się wzruszałam, wspominałam Kacperka, Okruszka mojego kochanego. Tak żałuję, że nie było mu dane być z nami. Żałuję, że nie dane mu było żyć i przeżywać z nami tych wszystkich momentów. Czasu nie cofnę. Starałam się więc cieszyć tymi 7 dniami jak tylko mogłam i choć źli byliśmy często na pogodę, która nas nie rozpieszczała, to wspominam ten urlop na prawdę świetnie. Spędziliśmy we trójkę sporo czasu i Tuptusiowi ewidentnie się to podobało że ma mamę i tatę przez całą dobę. Nasz pierwszy rodzinny urlop za nami. Już nie mogę doczekać się następnych.

Pozdrawiamy ciepło,Tuptuś i mama! :)

DSC_0048
DSC_0056


DSC_0125
DSC_0241

7 comments on “Cóż to był za urlop!

    1. Czytałam, uśmiałam się :) Sporo w tym prawdy hehehe :) Co do domu… w moim zbyt wiele się dzieje, rodzina tak blisko i nie sposób się odciąć. A tego właśnie najbardziej potrzebowałam. Pobyć jedynie z mężem i synkiem :)

  1. Super, że urlop się udał !
    U Nas taka sama reakcja była pierwszym razem jak Filip bawił się w piasku na plaży.
    Mój mąż mówi, ze za szybko F wyrósł. teraz ma swój świat, chce rządzić sam saceruje nie pozwala się wziąść za rączkę. Zleciał ten czas nie wiadomo kiedy.
    Co do wyjazdu za granicę z takim Maluchem jest wyzwaniem. A Nasze polskie morze jest piękne, byłam w Ustce za dziecka.
    Super zdjęcia. Widać, ze Nikoś szczęśliwy.

    1. Bo Wy tam macie blisko nad morze nie? Zazdroszczę, zawsze o tym marzyłam. Nie żebym miała coś przeciwko górom, do których mamy „rzut beretem” i które na prawdę są cudowne, ale… moja dusza romantyczki najlepiej wycisza się nad brzegiem wody :D Co do czasu, to mąż ma rację. Sama nie wiem kiedy to zleciało. Jutro wracam do pracy. Z wrażenia nie mogę spać i siedzę tutaj ;) Pozdrawiam Was serdecznie, buziaki dla Filipka :)

    1. Ooo wstępnie też myśleliśmy o krótkim wypadzie w Tatry, ale dla odmiany byliśmy, gdzie byliśmy ;) Fajnie, że udało Ci się naładować akumulatory :) pozdrawiam także!

  2. Piękne fotografie, i uśmiechy :)
    Pozdrawiam cieplutko z nad morza :) ( za którym osobiście nie przepadam, wolałabym góry ;)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *