O dużej „wannie”,…

… czyli nasze pierwsze wyjście na basen. Jak było? Świetnie! Ale od początku.

Majówka, pada, telefon od przyjaciółki: – idziecie na basen z nami? Bierzemy Michałka do Aquadromu. Chwila namysłu, kilka obaw… Przecież niedawno miał katar. Jak go przewieje po basenie? Jak katar wróci? Jak mu się nie spodoba i wpadnie w histerię? Jak go ogarnę w przebieralni? Itd.

Na szczęście katar nie wrócił. W przebieralni daliśmy radę, wybraliśmy basen gdzie są przebieralnie rodzinne. Pampersomajtki do wody to na prawdę rewelacyjny wynalazek. Pierwsza mina Tuptusia jak weszliśmy na pływalnię oczywiście niezapomniana. Brewki uniesione, wzrok skupiony, rozbiegany, tu i tu i tam. Skierowaliśmy się w stronę brodzika, ciepła woda, mąż usiadł, posadziłam Nikosia koło niego. By nie czuł się nieswojo zabrałam kilka wanienkowych zabawek z domu. Początkowo patrzył w wodę, rozglądał się, w końcu chwycił zabawkę i zaczął się bawić. Delikatnie, potem było już „bam bam bam” :) Próbowałam z nim nawet chodzić za rączki w wodzie, wydawał się zadowolony. Najlepsze jednak przyszło gdy wzięliśmy koło od znajomych w kształcie kaczuszki z otworami na nóżki dziecka. Nikoś czuł się w tym jak w chodziku. Nawet tak samo chwycił je po bokach i fruuu ;) Sama radość. Nasza też!

Byliśmy też w części, gdzie woda sięgała nam do ramion. Mały w kółku, lub na naszych rękach, w ogóle nie był przerażony. Co mnie dziwiło, bo podświadomie szykowałam się na jakiś atak paniki, strachu, a ten kompletnie nic. Trzymał się kurczowo mojej szyi, potem już jedną rączką bawił się w wodzie. Mąż pływał z nim podtrzymując go za brzuszek, tak jakby na nim leżał. Tutaj też nie okazywał strachu. Dzieci faktycznie lubią wodę ;)

Na prawdę nie wiem skąd było tyle obaw. Żałuję, że tak późno się z nim wybraliśmy, ale na pewno będziemy nadrabiać. W Internecie wiele jest opisów co zabrać ze sobą na taki wypad. Co my zabraliśmy?

ręcznik z kapturkiem;
pampersy kąpielowe;
szczoteczkę;
żel do mycia;
trochę naszych zabawek;
suszarkę;
pampersy na zmianę;
krem do pupy;
krem na buzię po wyjściu na zewnątrz;
coś do picia, jedzenia;
czapkę;

Generalnie chyba nic więcej prócz tych pampersów i ręcznika nie było czymś niezwykłym. Jeszcze jedno zdanie tytułem obaw. Bałam się go nosić po basenie. Wszędzie ślisko i łatwo o upadek szczególnie gdy niesie się 10miesięczne ruszające się dziecko. Polecam malucha jednak oddać silniejszemu tacie.

Zachęcam wszystkie rodzinki do takich wypadów :)

WP_20150501_13_56_42_ProTutaj kaczuszka próbowałam nam odpłynąć ;)

2 comments on “O dużej „wannie”,…

  1. Super!!
    Ostatnie zdjecie – bomba :))
    My z F nie byliśmy na basenie, ale jak w końcu będę u Nas upały to na pewno zabierzemy aby pochlapał się troszkę w morzu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *