Witając wiosnę

Zastanawiając się, jak zacząć spojrzałam w prawy górny róg monitora, a tam blogowe zapytanie „jak się masz, Kropka?”. Jak się mam? Siedzę w rozkroku, bo już mi niewygodnie ze złączonymi kolanami, męczy mnie zgaga, boli kość ogonowa, ale mogę śmiało stwierdzić, że czuję się… dobrze. Na prawdę dobrze. Balkon otwarty, Słońce zagląda, piję herbatkę… piszę […]

III trymestr, czyli spotkanie przeszłości z przyszłością

W piątek rozpoczął się 27 tydzień ciąży, czyli wg tych wszystkich książek i artykułów III trymestr. Wciąż nie wierzę, że dotrwałam. Nadal wydaje mi się to czymś abstrakcyjnym mimo, że Nikoś kopie w brzuszku coraz mocniej. Nie wiem, czy to za sprawą mijającego czasu, czy ostatniego zdrowego usg, ale uległam wewnętrznemu instynktowi i nie ma […]

Znów te łezki…

Chciałam już wczoraj „na gorąco” pisać, ale po chwili namysłu postanowiłam poczekać i pozwolić nieco emocjom opaść. Odwiedziliśmy wczoraj naszego doktorka. Myślałam, że będziemy z Tuptusiem sami, ale na szczęście mąż zdążył dojechać… Od rana miałam mieszane uczucia. Niby nic złego nie przeczuwałam, jednak ten stres gdzieś tam siedział, co pokazywał mój ciśnieniomierz. Wizyta była […]

Hormony malinowo – czekoladowe

Na początku ciąży sądziłam, że skoro przeżyłam poród Okruszka… bolesny fizycznie i psychicznie… to jeżeli dotrwam do porodu Tuptusia… będzie on „pestką”. Nadal staram się tak myśleć. Mimo to, kilka dni temu przeżyłam atak paniki. Przypomniałam sobie, że Okruszek był… okruszkiem. Tuptuś natomiast będzie… zapewne ponad 3 kg dzieckiem, które z kolei będzie musiało przejść […]

Próba zmiany nastawienia…

Niedługo stanie się coś dziwnego. Coś na co nie byłam gotowa zakładając ten blog… Obudziwszy się dziś o 6:00 poczułam się… lżej. Spokojniej. Może dlatego, że Tuptuś jakoś tak wyraźniej kopał, jakby próbował krzyczeć: no wstawaj już mamo! Wstałam, a on przestał. Po raz kolejny uświadomiłam sobie, że nie jestem już sama. Że żyje we […]

Staram się uśmiechnąć.

Coraz częściej. Wczoraj nawet trochę potańczyłam. Rano. Wieczorem znów płakałam nad smutnymi historiami z forum. Być może nie powinnam ich czytać, wiem że Tuptusiowi mój smutek nie pomaga. Moja mama powtarza, że urodzę smutne dziecko jeśli nie zmienię nastawienia. Żeby to było takie proste… Kilka dni temu wybrałam się na zakupy. Znów stanęłam przy zniczach […]