Niewiedza lepsza?

Stoję w kuchni, piję kawę… powinnam ją pić? Podjeżdża znajoma zbiegam ze schodów… powinnam tak się spieszyć? Robiąc mizerię daję więcej soli… zdrowo? Kupuję mrożoną pizzę na kolację… czy…?

Dlaczego wolimy nie wiedzieć? Po egzaminie, oczekując na wynik pragniemy poznać rezultat morderczej pracy naszego mózgu, jednocześnie chcemy by woźny wywiesił karteczkę: „wyniki jutro”… Skąd ten strach? Nadzieja… ona podobno umiera ostatnia. Jesteśmy więc na nią skazani.

Dlatego celowo zaczekam jeszcze, mimo iż mogłam wiedzieć dziś, mogłabym wiedzieć jutro rano… i pojutrze. Zaczekam. Poczekam do 36 dnia. Żeby mieć pewność, taką 100%, żeby… bo może będą wyraźniejsze, może będą jaskrawsze. Póki co pragnę jeszcze przez chwilkę… mieć nadzieję. Przez chwilkę chcę oglądać się w lustrze i marzyć o szczęściu. Chcę wyobrażać sobie mój uśmiech i łzy radości w oczach. Zastanawiam się, czy zaskoczyć męża, czy zrobić to wprost? Będzie kolejny cud? Komu powiedzieć pierwszemu? Miałam nie planować… Przecież mogę cierpieć jeszcze bardziej, chociaż… czy to w ogóle możliwe?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *