A my wciąż żyjemy.

Nie wierzę, że minął kolejny rok. Jeszcze jeden. Bez niego. Bez Okruszka. Czwarty. A my wciąż żyjemy. Przestałam pisać, ponieważ zauważyłam, że przeżywanie tego kolejny raz i kolejny i kolejny nie sprawia już, że czuję się lepiej. Przez pierwszy rok płakałam po kilka razy dziennie, potem raz dziennie wieczorem, gdy nie mogłam spać, gdy wszystko […]

Na brzegu łóżka.

W naszej sypialni stoi łóżko. Lubię je. Jest takie, jakie zawsze chciałam. Z wezgłowiem, duże, szerokie. Docelowo miały na nim skakać nasze dzieci. Jak w tamtej reklamie. Wiecie o co chodzi. Każdy zna takie reklamy. Szczęśliwa rodzina i dzieci skaczące po łóżku w jasny, niedzielny poranek. Zawsze chciałam mieć dzieci. I mam. Dwójkę. Dwóch chłopczyków. […]

Spacerowo.

Ostatnio było trochę smutno u mnie. U nas. Coś tam jednak na naszej planecie się odwróciło i znów jest dobrze. Z moim nastrojem też. Co mnie oczywiście cieszy. Mimo też, że jest w porządku nadal nurtuje mnie jeden temat. Spacerowy. Zarówno ja, jak i mój małżonek należymy do rodziców pracująco – biegających, pełnoetatowych, do których […]

Kiedy tracisz dziecko…

Jest taki tekst na forum poronienie.pl „kiedy tracisz dziecko…” Już go kiedyś tutaj zamieszczałam. Dziś pragnę się odnieść do jego części. Dlaczego? Bo tak, bo po prostu znów mam trudny moment w życiu, moment kiedy wszystko wraca. Notka prawdopodobnie będzie długa, rozmawiam dziś sama ze sobą. „Czujesz się wstrząśnięta. W sklepie spożywczym. Na przyjęciu urodzinowym. […]

Październikowa kołysanka.

Nareszcie się skończył. Październik. Zabiegany, tak niesamowicie. Zadumany, spokojny i smutny jednocześnie. Choć było w nim kilka wybuchów gniewu. Jakżeby inaczej… prawda? Skończył się wizytą na cmentarzu. Wszystko tam się kończy. Z pustką w głowie przechodzę obok kwater. Tych najmniejszych. 15 października na niektórych dostrzegłam świeże kwiaty. Na jednym, u rocznego Piotrusia siedział malutki miś. […]

O naczyniakach, ziarniniakach i strachu.

Ziarniniak naczyniowy – usłyszałam w końcu od chirurga. Przed urlopem, może jakiś tydzień przed u Tuptusia na policzku pojawiła się czerwona kropka. Znów się zadrapał, albo czymś uszczypnął – pomyślałam. Pojechaliśmy na urlop, minęło 10 dni . Spoglądaliśmy z mężem na czerwoną kropkę, rzekome zadrapanie i oboje byliśmy pewni, że urosło. Nawet się lekko uwypukliło. […]

Cóż to był za urlop!

Urlop od wszystkiego. Od pisania tutaj także. To były moje ostatnie tygodnie na macierzyńskim. 10 sierpnia wracam do pracy na cały etat. Jeszcze nie wiem jak to przeżyję, staram się o tym nie myśleć, spędzać czas z Nikosiem – tak dużo jak się da. Co u nas? Tuptuś – już teraz cała nasza familja tak […]